Wieczorna pielęgnacja

Pragnę przypomnieć, że pomimo skończonych 30 lat mam dość spore problemy z trądzikiem. Jest to w dużej kwestii spowodowane problemami hormonalnymi, no ale nie zmienia to faktu, że pryszcze na twarzy mam cały czas. W związku z powyższym moja pielęgnacja jest nastawiona na działanie przeciwtrądzikowe i nawilżające.

Po demakijażu (o ile tego dnia w ogóle się malowałam, bo nie zawsze tak jest :)) pierwszym krokiem jest Tonik żelowy złuszczająco-rozjasniający z kwasem migdałowym oraz glukonolaktonem. Tonik poleciła mi koleżanka i jest strzałem w dziesiątkę. W ogóle marka sama w sobie jest super odkryciem. Jest to polski producent, za co już są dodatkowe punkty, a stosunek ceny do jakości jest bardzo zadowalający. W ostatnim czasie sporo czasu spędziłam w domu ze względu na chorobę dziecka i tonik używałam dwa razy dziennie- po dwóch tygodniach skóra zaczęła się łuszczyć, a to znaczy że tonik naprawdę działa 🙂 Tonik ma „śmieszną” formułę, ponieważ zostawia na skórze powłokę, właśnie jakby żelową, nie powinno to być zaskoczeniem patrząc na nazwę produktu no ale wspominam o tym 🙂 Aktualnie używam go raz dziennie. Naprawdę polecam ten produkt z czystym sumieniem.

Po toniku stosuje alternatywnie dwa produkty. Jest to albo Skinoren krem przeciwtrądzikowy albo Serum RENEW lekkie (retinol+B3+doja). Skinorem zawierając delikatny kwas azelainowy wymaga długiego i regularnego stosowania, jest to co prawda trzecie albo czwarte opakowanie w moim użyciu- jednak nie widzę po nim spaktakularanych efektów. Może właśnie dlatego, że nie stosuje go tak regularnie jak to rekomenduje producent. Dlatego myślę, że jest to moje ostatnie opakowanie. Oba produkty- i Skinorem i Serum z Biochemi- aktualnie stosuję zamiennie, jednak częściej skłaniam się ku serum. W ogóle to w pielęgnacji porannej wspominałam, że bardzo lubię Biochemię Urody 🙂 jeszcze nie raz produkty tej marki się u mnie na blogu pojawią. po produkcie z retinolem moja skóra jest gładka i napięta, jednak mam świadomość, że na kolejne opakowanie muszę poczekać do jesieni, ponieważ wolę go nie używać w te coraz bardziej słoneczne dni.

No i na koniec PE-TA-RDA!! Skin Superfood Multiwitaminowy olejek z superowocami. Ja się pytam czemu tak późno to odkryłam!! 😀 Nie będę się rozwodzić nad super składem tego produktu, ale to co robi ten olejek z moja twarzą przez noc to jest bajka. Bo tak, jak te pryszcze mi tak co chwila wyskakują nowe to ja je oczywiście męczę, duszę i wyciskam.. Tak wiem, powinni za to ręce obcinać!! no ale mam takie zboczenie i co babo z tym zrobisz.. A to serio w oczach goi wszystkie stany zapalne, rany, strupki. To jaka buzia jest miła  po nim to jest aż nie wiarygodne. Fakt, produkt jest drogi ale jest też mega wydajny, bo na twarz i dekolt zużywam raptem kilka kropel.

Poza tymi produktami, które tutaj wymieniłam- jak mi się przypomni/mam czas/ochotę to stosuję jeszcze maseczki ale o tym kiedy indziej 🙂

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *