Obowiązkowe lektury przy hajnidzie

Jeśli ktoś przeczytał choć jeden mój wpis, wie, że moje macierzyństwo na początku nie było usłane różami (jakby teraz było idyllą). Mieliśmy z B. to szczęście, że na szkole rodzenia trafiliśmy na mega bliskościową położną. Położna uprzedzała nas, że dzieci są rożne i że czasami należy pozwolić dziecku na spędzanie czasu przy mamie i bezustanne ciumkanie. I w teorii byliśmy oczywiście zajebiści, jednak mimo wszystko nie dopuszczałam do siebie świadomości, że dziecko może nie spać, przecież wszystkie dzieci śpią!!

No i wszystko się zmieniło jak poznaliśmy się z Natalią 🤣 nie spała dłużej niż 40 min, niezależnie czy to był dzień czy noc. Nawet jak zasnęła na rękach to nigdy nie udało nam się jej odłożyć do łóżeczka. Byliśmy zdruzgotani i wymęczeni, no i te rady… każdy udzielał rad.. a to, że nie karm jej na każde zawołanie bo się nauczy!! Zostaw niech się wypłacze!! Sama musi się nauczyć usypiać!! SICK!! Czasami sobie myślę jakim złym człowiekiem trzeba być aby tak torturować swoje nowonarodzone dziecko!!

I wtedy przez przypadek wpadła mi w ręce książka, która pozwoliła mi bez wyrzutów sumienia tulić, nosić i przytulać moje własne dziecko. Dopiero po niej stałam się na tyle asertywna na „rady” innych „doświadczonych” rodziców.

1. „Mocno mnie przytul” Carlos Gonzales

To ona otworzyła mi oczy, uświadomiła, ze złote rady „nie noś, bo przyzwyczaisz”, „naucz samodzielnie spędzać czas” (serio, niemowlę??) są po prostu beznadziejne. ✌ Książka napisana przez pediatrę niejako w obronie dzieci. Stanowi mocny i pełen rzeczowych argumentów głos przeciwko tym wszystkim samozwańczym ekspertom, którzy uwielbiają treningi zasypiania, dyscyplinę i wygodę rodziców nad poczucie bezpieczeństwa dziecka. Tak jak napisałam we wstępnie, dzięki tej książce odważyłam się zaufać instynktowi i przestałam tłumaczyć się przed innymi czemu mamy z Bartkiem „czelność” wychowywać dziecko z poszanowaniem jego potrzeb.

2. „Dziecko z bliska. Zbuduj szczęśliwą relację” Agnieszka Stein

Świetny poradnik, napisany bardzo prostym i przystępnym językiem, poparty rzetelną wiedzą i praktyką psychologiczną. Zawarte jest w nim ogólne przesłanie, nie znajdziemy tam tam konkretnych porad ani wskazówek jak zachowywać się w konkretnych sytuacjach. Uczy budować dobrą relację i reagować na potrzeby dziecka. Uważam, że książka jest znakomitym wprowadzeniem do nurtu rodzicielstwa bliskości.

3. „Rozwój psychiczny dziecka. Od 0 do 10 lat.” Frances L. Ilg, Louise Bates Ames i inni…

Książka- nie ma co ukrywać trochę stara. Chociaż niektóre porady są mocno nie bliskościowe, polecam ją ze względu na rzetelność w opisywaniu etapów rozwoju u dzieci takich jak kwestie rozwojowe, lęki, tiki. Książka opisuje krok po kroku jakie zachowania u dzieci są normą (jak np, fakt, że dwulatki często przestają samodzielnie jeść i domagają się karmienia przez rodziców).

4. „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały(…)” Adele Faber, Elaine Mazlish

Książka ucząca komunikacji nie tylko dzieci, bo dużo treści mogłabym przenieść na relacje między współpracownikami 🤷‍♀️😂 Studiuję ją co jakiś czas od nowa, bo Młoda jest zaskakująco kumatym i gadatliwym dzieckiem.

5. „SELF-REG” Stuart Shanker

Nowość w mojej biblioteczce odkąd Młoda zaczęła okres „buntu dwulatka”. Gdzieś kiedyś usłyszałam, że dzieci uczą nas cierpliwości i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że tak jest. Młoda ewidentnie mnie testuje, przy czym moje macierzyństwo porusza jakieś wrażliwe struny z dzieciństwa. Pomaga nie tylko zrozumieć dziecko ale i siebie. Jak nie dopuszczać do całkowitego rozładowania baterii, pomaga nauczyć się rozpoznawać stresory, które nami kierują i je likwidować.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *