Jak być idealną mamą?

Jak być idealną matką

Hmm, no to jest przecież takie proste. Każda z nas by chciała być idealna mamą dla swojego dziecka. I oczywiście staramy się jak możemy, ale zawsze gdzieś wokół nas znajdzie się taka Mama pisana z wielkiej litery, która jest milion razy lepsza od nas.

No dobra, ale zacznijmy od początku, co definiuje idealną mamę?

  • to, że jest w ciąży wiedziała od samego początku bo przecież tak idealnie zna swój organizm,
  • w ciąży nie miała mdłości, czuła się rewelacyjnie (i cały czas powtarzała jak to góry może przenosić ze swoim aniołkiem pod serduszkiem),
  • rzecz jasna nigdy nie doświadczyła huśtawki emocjonalnej no i była cały czas oparciem dla swojego męża,
  • no i jeszcze oczywiście pracowała przynajmniej do 8 msca, bo przecież ciąża to nie choroba a ona się czuje tak rewelacyjnie,
  • poród?? Cóż to dla niej poród, tak szybko urodziła, że się nawet nie zorientowała kiedy to wszystko się stało, dziękuje bogu, że zdążyła do szpitala dojechać,
  • w dwa tygodnie po porodzie wyglądała lepiej niż przed cała ciąża bo przecież w ciąży miała ochotę tylko na zdrowe rzeczy, (no i włosy jej wcale nie wypadały po ciąży, cera promienieje),
  • dziecko ma tak cudowne, ze przesypia 20 h na dobę, budzi się tylko na karmienie, a karmi oczywiście bez najmniejszego problemu piersią,
  • dziecko również nie płacze, jak już się obudzi to samo się sobą zajmuje i samo zasypia (a kupy o ile ośmieli się zrobić to pachną fiołkami),
  • a wiadomo, że jak dziecko takie super wychowane to mama zawsze ubrana, uczesana i umalowana, ogólnie rzecz biorąc zadbana (bo przecież robi to dla siebie nie dla innych),
  •  po urlopie rodzicielskim taka mam idzie na wychowawczy bo nie wyobraża sobie zostawić dziecko pod opieką niani albo o zgrozo w żłobku!! Przecież tam sama patologia uczęszcza!!

A na końcu zestawienia jestem ja: w ciąży jazda komunikacją miejską mnie dobijała, rodziłam 28 h i do tej pory pamiętam ten ból. Pamiętam jak kiedyś w rozmowie z moja mamą zastanawiałam się czy nie wysłać Natalii poleconym do Jemenu (oczywiście żart…ale czy napewno??). Cieszyłam się, że urodziłam na zimę, bo pod czapką nie widać brudnych włosów 😀 No i z uśmiechem na ustach wstaję codziennie rano o 5 i na skrzydłach radości podążam do pracy (no chyba, że Młoda chora).

A to czy noworodek jest śpiochem czy jest rozwrzeszczanym i ciągle domaga się bliskości rodzica człowieczkiem w żadnym stopniu nie jest zasługą rodzica. Przynajmniej w tej kwestii żadna z nas nie może mieć do siebie pretensji.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *